Teksty na każdy temat (reklama ,)
Elryk zaczął podejrzewać, że to może być ta sama rzeka, którą wcześniej przeszli po kamiennej kładce, pokonując przy tym Perłowego Wojownika. Wartki nurt porwał łódź, która stała się nagle igraszką na falach, i z rykiem poniósł w dół, jakby zamierzał dotrzeć do samego jądra świata. Wszyscy troje zmagali się z rumplem, by utrzymać łódź na kursie. Nagle, bez ostrzeżenia, rzeka skończyła się, wyrzucając ich na chwilę w powietrze ponad progiem małego wodospadu. Opadli ciężko po drugiej stronie na spokojniejsze już wody. Łódź podskoczyła kilka razy niczym kawałek chleba rzucony na staw. Ponad nimi, na zaniesionym, cynowoszarym niebie, polatywały ciemne i skórzaste, pokrzykujące rozpaczliwie kształty. Wokół zaś rosły palmy rozpościerające zielone liście w oczekiwaniu na słońce, które nigdy nie miało tu wzejść. W powietrza unosiła się intensywna woń rozkładu, ciszę zaś, prócz nawoływań skrzydlatych stworów, mącił jedynie nieustanny, coraz bardziej odległy huk wody. Pomimo ciepła, Elryka opanowały dreszcze. Oone postawiła kołnierz, nawet lady Sough otuliła się ciaśniej zwojami materii.

(Reklama: )
