Teksty na każdy temat (reklama ,)
Spływające z góry światło przypominało Elrykowi atmosferę wrześniowego wieczoru, wyczuwał niemal zapach wczesnojesiennych róż i liści opadających z drzew w sadach Imrryr. Rozsiadł się wysoko w pobliżu dziobu z Oone wspartą na jego ramieniu i westchnął z ukontentowania. Jeśli reszta naszej podróży tak właśnie ma wyglądać, to będę nastawa! na następne wyprawy z tobą, Oone. Proszę bardzo odparła, również w dobrym humorze. Gdyby tak było, wówczas wszyscy chcieliby zostać Złodziejami Snów. Łódź pokonała zakręt kanału i nagle na obu brzegach pojawiły się smutne, milczące postaci w biało żółtych szatach. Odprowadzały stateczek pełnymi łez oczami niby żałobnicy na pogrzebie, ale Elryk pewien był, że nie płaczą ani po nim, ani po Oone. Zawołała ich, lecz nie zareagowali, zniknęli zresztą zaraz, a ich miejsce zajęły tarasy uprawne, na których rosła winorośl, figi i migdały.

(Reklama: )
